Sekretem najlepszego loda, jaki kiedykolwiek dałam mężczyźnie, było moje nastawienie. Tylko i wyłącznie. Robiłam to przede wszystkim dla siebie, bo uwielbiam to robić. Nie traktowałam tego jak obowiązek, prezent czy „pracę dodatkową”. Kiedy naprawdę zmieniłam podejście i zaczęłam postrzegać jego kutasa jako źródło mojej własnej, najczystszej przyjemności – wszystko się zmieniło. Stało się to moim uzależnieniem.
Wszyscy mężczyźni, z którymi byłam, zgodnie powtarzali mi jedno: to, co naprawdę odróżnia „zwykłego loda” od tego, który zapamiętują na zawsze, to kontakt wzrokowy i moja autentyczna, dzika namiętność. Ten drugi zostawia w nich ślad na całe życie. Serio – niektórzy do dziś wspominają mój lód jako punkt odniesienia dla wszystkich kolejnych.

Technika jest ważna, ale bez odpowiedniego nastawienia to tylko mechaniczne ruchy. Ja naprawdę potrzebuję jego kutasa w ustach. Pragnę czuć, jak ten jedwabisty, gorący, nabrzmiewający penis wypełnia mi gardło, jak pulsuje na moim języku. Kiedy jestem w tym stanie – kiedy naprawdę jestem głodna jego fiuta – on to czuje każdym nerwem.
Jak ja to robię – moje perwersyjne codzienne rytuały
Ja naprawdę jestem zakochana w jego kutasie. Nie tylko wtedy, gdy klęczę. To uczucie towarzyszy mi cały dzień. Patrzę na wybrzuszenie w jego spodniach z taką rządzą, że czasem sama się krępuję. Kiedy przechodzi obok, muskuję go palcami „przypadkiem”. Gdy jest nagi – po prostu kontempluję jego męskość jak dzieło sztuki. To mnie nakręca tak bardzo, że jestem mokra jeszcze zanim go dotknę..
Czasem proszę go o pozwolenie drżącym głosem: „Czy mogę ci teraz zrobić loda… proszę?”. Ta moja desperacja działa na niego jak afrodyzjak. Jeśli nie jesteś uzależniona od jego kutasa – nigdy nie dasz mu tego, o czym naprawdę marzy.
Używam też drobnych rzeczy, które go rozpalają przez cały dzień: gryzę dolną wargę patrząc mu w oczy, bawię się włosami, powoli nakładam czerwoną szminkę (wiedząc, że za chwilę będzie rozmazana na jego kutasie), chodzę w samej koronkowej bieliźnie… A potem, kiedy wreszcie jesteśmy nadzy – nie spieszę się. Nigdy. To nie wyścig. Ssę, liżę, całuję, głaszczę każdy centymetr tak długo, aż zaczyna błagać. Jak mi się zmęczą usta czy szczęka – zmieniam pozycję, bawię się piersiami o jego kutasie, drażnię go językiem po jajach… i wracam.
Oczy – moja najsilniejsza broń
Uśmiecham się do niego oczami. To najseksowniejsza rzecz, jaką mogę mu dać, kiedy mam pełne usta. Patrzę mu prosto w oczy, kiedy powoli biorę go całego do gardła, kiedy spływa mi ślina po brodzie, kiedy połykam go centymetr po centymetrze. Widzę w jego oczach, jak bardzo go to niszczy – i to mnie nakręca jeszcze bardziej. Przy orgazmie nigdy nie spuszczam wzroku. Patrzę na niego, kiedy spuszcza się w moich ustach albo… na mojej twarzy.
Moja ukochana „kontrowersja” – facial

Dla mnie wytrysk na twarz to najpiękniejszy dowód zaufania i pożądania. Uwielbiam to. Czuję się wtedy najbardziej kobieca i najbardziej pożądana. Nigdy nie czułam się upokorzona – przeciwnie, czuję się jak bogini, która właśnie przyjęła jego najcenniejszy dar. Kiedy patrzy na mnie z tym spojrzeniem – rozmazana szminka, jego sperma na moich policzkach, ustach, rzęsach – i widzę w jego oczach czystą fascynację i wdzięczność… to jest dla mnie bardziej intymne niż niejeden orgazm.
Nie robię tego, żeby „mu się przypodobać”. Robię to, bo ja tego pragnę. Bo uwielbiam jego smak, jego zapach, jego ciepło na mojej skórze.
Nie daję, żeby brać. Ja po prostu muszę to robić. Daję loda, bo to sprawia mi najczystszą, zwierzęcą przyjemność. Kiedy mężczyzna pozwala mi go possać – czuję się jakbym dostała najpiękniejszy prezent na świecie.
Z miłością i mokrą cipką, Roksa ❤️
FAQ – Roksa odpowiada na najczęściej zadawane pytania
Roksa odpowiada • Hotka Club FAQ
Roksa odpowiada
najczęściej (i najgoręcej) zadawane pytania
1. Czy naprawdę aż tak uwielbiasz dawać loda?
Tak, kochanie. To nie jest „lubię”. To jest moje powietrze, mój narkotyk, moja religia. Bez kutasa w ustach czuję się niekompletna.
2. Klęczysz i bierzesz facial… nie czujesz się upokorzona?
Upokorzona? Ja się wtedy czuję jak najpotężniejsza bogini seksu na tej planecie. To ja decyduję, kiedy i jak mocno on się rozpadnie.
3. A co jeśli ma małego?
Rozmiar to bajka dla amatorek. Dla mnie liczy się twardość, smak i to, jak jego oczy błagają o więcej.
4. Ile najdłużej ssałaś bez przerwy?
52 minuty non-stop. Szczęka przestała boleć gdzieś przy 15. minucie – resztę robi czysta żądza.
5. Połykasz czy plujesz?
Połykam zawsze. Chyba że błaga o facial – wtedy biorę wszystko na twarz i powoli zlizuję. Nic się nie marnuje.
6. A jak się nudzisz jedną techniką?
Zmieniam wszystko: tempo, kąt, ciśnienie języka, ręce, cycki, włosy, gardło… Lód to dla mnie sztuka, nie rzemiosło.
7. Odruch wymiotny i oddech?
Wytresowany na zero. Jak jestem naprawdę mokra i napalona – odruch znika sam. Oddycham nosem albo… wcale przez chwilę.
8. Naprawdę gapisz się na wybrzuszenie w jego spodniach cały dzień?
I dotykam. I piszę mu „teraz”. I klękam w kuchni o 7 rano, jeśli tylko pozwala. To nie gra – to ja.
9. Co z facetem, który „nie lubi loda”?
Jeszcze nie miał ode mnie. Skuteczność 100 %. Po pierwszym razie sam prosi o więcej.
10. Każda kobieta może się tego nauczyć?
Każda. Wystarczy jeden jedyny raz zrobić to dla siebie, nie dla niego. Potem już nie będziesz chciała przestać.
11. Dlaczego tak maniakalnie podkreślasz kontakt wzrokowy?
Bo w tej jednej sekundzie, gdy patrzę mu w oczy z pełnym gardłem – jesteśmy bardziej nadzy niż kiedykolwiek.
12. Masz chłopaka czy tylko casual?
Mam swojego, który wie, że jestem uzależniona od ssania i uwielbia to. Czasem dzielimy się przyjemnością z innymi – ale zawsze razem.
14. Ostatnia rada dla dziewczyny, która „nie lubi”?
Zrób to raz. Tylko raz. Z nastawieniem „to jest moje największe pragnienie”. Potem już nie będziesz potrafiła żyć bez tego smaku.
Z mokrymi ustami i otwartym gardłem,
Twoja Roksa ♡



